Choć raz poczuć się jak Agassi

Dodano:
Dobrze grający amatorzy powinni wybrać rakietę Voelkl Catapult 3. Zawodowcy Wilsona albo Heada.
Żaden z renomowanych producentów rakiet tenisowych nie proponuje już sztuczek. Nie ma więc pomysłów typu podwójny naciąg, którego luźne struny nadawały piłce tak silną rotację, że kąta jej odbicia nikt nie był w stanie przewidzieć. Nie oznacza to jednak, że brakuje nowości. Na tym rynku ciągle coś się dzieje.
Większość fachowców zapytana o dwie wiodące na rynku firmy odpowie bez namysłu: Head i Wilson. Takim sprzętem gra większość zawodników, a i amatorzy najchętniej sięgają po te marki. - Rakiety tych firm najlepiej się sprzedają - przyznaje Radosław Lutkowski, właściciel firmy Protenis handlującej sprzętem tenisowym.
To, że Head i Wilson dominują, nie oznacza oczywiście, że reszta producentów nie ma nic do zaoferowania. Każdy czymś kusi, zarówno graczy profesjonalnych, jak i tych niedzielnych. Co więc wybrać?
Zapytaliśmy o to fachowców, przejrzeliśmy testy sprzętu, poprosiliśmy także same firmy, by wskazały nam najlepszy wybór - czyli dobry sprzęt za umiarkowaną cenę.
Z naszej sondy wynika, że nowinkami najbardziej kusi Head. Marka ta króluje też w testach pism profesjonalnych. Model Instinct Liquidmetal znalazł się wśród zwycięzców testu amerykańskiego pisma Tennis, obok Prince Tour NXG Grafite, Všlkl Catapult3. Z kolei zwycięzcami rankingu niemieckiego Tennis Magazin były trzy ramy Heada z serii LM: Radical MP Tour, LM 8 i ponownie LM Instinct.
BusinessWeek również uważa, że Liquidmetal, może być najbardziej rewolucyjnym odkryciem od czasu zastosowania w 1997 roku przez Heada tytanu. Pozwoliło to bowiem na produkowanie rakiet ważących tyle co puszka piłek. Fachowcy zwracają jednak uwagę, że ostatnio widoczny jest trend do wybierania nieco cięższych rakiet. Najlżejsze, o wadze 250--280 gramów, przeznaczone są bowiem dla początkujących. Zaawansowani sięgają po cięższe (ok. 300 g), a zawodowcy, tacy jak Agassi, grają sprzętem o wadze 380 gramów. Im rakieta cięższa, tym lepsza kontrola uderzenia.
Tajemnica Liquidmetalu polega na strukturze. Jest to stop tytanowo-grafitowy o amorficznej strukturze, z wstawkami włókien piezoelektrycznych. Jest supersztywny, przekazuje energię z niewielkimi stratami, amortyzuje drgania, a siła uderzenia jest o 30 proc. większa.
Zaskoczeniem może jednak być to, że zawodowcy wcale nie grają najdroższymi modelami.
- Sprzęt amatorski, dla mniej wprawnych graczy, musi być bardziej komfortowy, wybaczać błędy, lepiej tłumić drgania wywołane niecentrycznymi uderzeniami. Z tego powodu ma większą tzw. główkę, lepiej dopracowaną linię i kolorystykę, często wyposaża się go w elementy tłumiące i dlatego jest najdroższy - wyjaśnia Mirosław Miętka z Dunlopa.
Za najdroższy model Heada do gry rekreacyjnej, z mikroprocesorem tłumiącym drgania, trzeba zapłacić ok. 1600 zł. Dobrym graczom można polecić np. Wilsony serii Triad i Hammer (600 zł) czy Dunlopa 300 G za 700 zł.
Jeśli więc kryterium wyboru nie jest cena, to co? Rakietę, tak jak narty, najlepiej przetestować. Wiele sklepów oferuje taką możliwość. Jeśli sprzęt będzie pasował, to wystarczy sięgnięcie do portfela. Jak ktoś już trafi na swój typ, to z reguły pozostaje przy modelach konkretnej firmy. Ja najchętniej, od czasu do czasu sięgnąłbym po drewnianego maxplya, tyle tylko, że w tym celu musiałbym wybrać się chyba do muzeum sportu. Od dawna na kortach królują materiały rodem z wojen gwiezdnych, możemy więc albo się dostosować, albo zająć zupełnie inną dyscypliną sportu.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...